AA make-up starter – recenzja produktu.

Witam,

dzisiaj chcę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat nowości, którą wypatrzyłam podczas wycieczki do Rossmana. Będzie to Oceanic AA Starter matujący pod makijaż. Sprawiłam sobie to „cudo”, bo jakiś czas temu zauważyłam, że podkłady nie utrzymują się zbyt długo na kremie nawilżającym, którego obecnie używam i chciałam sprawdzić, czy taki starter będzie mógł go zastąpić w wyjątkowych sytuacjach. Czyli jak mi się zechce pomalować, bo na ogół wolę chodzić bez makijażu…

IMAG0193min

Producent zachwala go w sposób następujący:

Lekka, beztłuszczowa formuła sprawia, że krem błyskawicznie się wchłania, wygładza skórę, nadaje jej matowe wykończenie, ułatwia równomierne rozprowadzenie podkładu i przedłuża trwałość makijażu. Kompleks DryMatt i Pro-Balance System regulują proces produkcji sebum, zmniejszając błyszczenie się skóry. Kwas hialuronowy, pozostawiając ochronny film na skórze, chroni ją przed przesuszeniem, zapewnia optymalne nawilżenie i gładkość.

IMAG0191IMAG0192

Moją uwagę na ten produkt zwróciła Hania, pokazując go w jednym ze swoich filmików. Muszę przyznać, że zapowiadało się nieźle…dodatkowo skusiła mnie cena ok. 12 zł.

IMAG0195IMAG0196IMAG0197

Żelowa konsystencja i brak zapachu również przemawiały na korzyść, więc następnego dnia od razu wzięłam się za testowanie. Krem-żel ładnie się wchłonął i nie zostawił tłustej warstwy na skórze. Szczerze powiem, że miałam pewne obawy jak zareaguje moja wrażliwa cera, ale poza lekkim zaróżowieniem nie odnotowałam większych problemów.

IMAG0199IMAG0200IMAG0201

Na pierwszym miejscu w składzie jest woda, więc postanowiłam przetestować z podkładami mineralnymi oraz na bazie wody. I będą to Golden Rose Liquid Powder Mineral Foundation w kolorze 03 oraz Garnier Skin Naturals, BB Cream Miracle Skin Perfrctor {Beauty Balm Perfector] Oil Free; odcień Light ( a tak swoją drogą…dłuższej nazwy to wymyślić się nie dało…)

IMAG0220

Moja cera jest dosyć kapryśna, zarówno pod względem reagowania na kosmetyki do pielęgnacji, jak i tolerowania różnego rodzaju podkładów…stąd podkład mineralny. Jak dotąd nie znalazłam dobrego sposobu na używanie go, ponieważ za każdym razem jak go nakładałam (nieważne czy na krem nawilżający, czy bazę silikonową) ważył się niemiłosiernie i po kilku godzinach ścierał/spływał mi z twarzy. Stwierdziłam, że będzie idealny na „pierwszy ogień”. Tym bardziej, że Starter miał zmatowić skórę skłonną do świecenia. Zobaczymy!

IMAG0221

Podczas nakładania podkładu mineralnego z GR pędzel ślizgał się po twarzy i zostawiał smugi. Musiałam dokończyć nakładanie podkładu palcami. Oczywiście wszystkie suche skórki stanęły na sztorc i w żaden sposób nie dały się schować. Jednak nie przejmowałam się tym, bo w moim przypadku podkład wygląda najlepiej po około godzinie od nałożenia, gdy moja skóra wytworzy sebum i wszystko ładnie się stopi, co widać na załączonym obrazku:

IMAG0206

Podkład ładnie się rozprowadził, wtopił i wyrównał koloryt. Postanowiłam nie używać już pudru sypkiego. Wszystko wyglądało całkiem przyzwoicie, skóra się nie świeciła. Co prawda czułam, że mam coś na twarzy, bo ogólnie rzadko się maluję, ale nie była to typowa „maska” jak np. po użyciu Revlon Color Stay. No, ale odbiegam od tematu…

Po około 4-5 godzinach leniuchowania w domu spojrzałam w lustro i musiałam zmrużyć oczy, bo prawie oślepłam od wszechobecnego błysku!

IMAG0214 IMAG0210

I gdzie ten efekt matowienia ja się pytam?! Po pierwszym szoku przyszło rozbawienie, bo na myśl przyszły mi dwa skojarzenia – kula dyskotekowa i księżyc… po obowiązkowym rechocie zanotowałam co następuje: podkład z Golden Rose wędruje do kosza (no, chyba że ktoś chce przetestować, to oddam w dobre ręce jakiejś bledocie takiej jak ja), a na Starter AA czeka kolejne starcie. Tym razem z Garnier BB Cream.

IMAG0222

Jak dotąd krem BB z Garniera spisywał się u mnie bardzo dobrze, lekko matowił skórę, ale po kilku godzinach trzeba było ją przypudrować, albo używać bibułek. Nie miałam problemu z rozprowadzaniem na zwykłym kremie nawilżającym i również ładnie wtapiał się na bazie silikonowej. Po nałożeniu Startera z AA i odczekaniu kilku minut wklepałam Skin Perfector w skórę opuszkami palców, a w miejsca wymagające szczególnej uwagi dołożyłam drugą warstwę i wmasowałam całość w cerę. Efekt był następujący:

IMAG0216

Szczerze powiedziawszy, skórki znowu stanęły na baczność, tym razem nawet w miejscach, gdzie do tej pory nie miałam z nimi większych przygód, czyli na czole i policzkach… Kierowałam się jednak doświadczeniem i tak jak przypuszczałam, po około godzinie wszystko ładnie się wtopiło i wygładziło. Dokończyłam więc makijaż i poszłam na spotkanie z koleżanką. Oczywiście, tak jak poprzednio, przez cały dzień nie używałam żadnego pudru do zmatowienia twarzy.

Po powrocie do domu zauważyłam, że moja buzia nadal wygląda dobrze.

IMAG0218 IMAG0219

Krem BB wtopił się w skórę, ale z niej nie spłynął. Lekkie świecenie na policzkach, bardziej zauważalne w standardowych miejscach, czyli czoło, nos.  Co prawda Skin Perfector Garniera nie jest typowym podkładem, ma znacznie lżejszą konsystencję i nie należy się spodziewać, że wytrzyma na twarzy cały dzień – nie oszukujmy się… Niemniej jednak pod koniec dnia nadal prezentował się całkiem przyzwoicie!

Podsumowując:

plusy:

  • przystępna cena
  • brak zapachu
  • nie jest tłusty
  • nie podrażnia
  • nie zapycha (przynajmniej mnie)

minusy:

  • nie matowi zbyt skutecznie
  • podkład może się na nim „ślizgać”

Producent obiecywał dodatkowo „równomierne wygładzenie skóry” i „uczucie gładkiej i miękkiej skóry”. No cóż, tego stwierdzić nie mogę, bo od czasu gdy przerzuciłam się na kosmetyki naturalne do pielęgnacji, to moja skóra jest ciągle gładka i miękka, więc nie wydaje mi się, żeby to nagle była zasługa Startera AA 😉

Ocena ogólna: 3/5

Produkt będzie się nadawał dla dziewczyn, które nie lubią ciężkiego makijażu, lub preferują kosmetyki mineralne – myślę, że jako baza pod puder sypki lub krem BB z Garniera będzie idealny. I właśnie w ten sposób zamierzam go używać. Spisze się również dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z makijażem.

A Wy macie jakieś ulubione bazy pod makijaż? A może wolicie stosować jakiś konkretny krem, albo tylko podkład? Podzielcie się ze mną swoimi opiniami i doświadczeniami w komentarzach!

Pozdrawiam,

Joanna M.

Reklamy

7 thoughts on “AA make-up starter – recenzja produktu.

  1. Ja miałam drogi bo za aż 60 zł podkład z Loreala i nawet to wyglądało, ale miesiąc temu mama namówiła mnie do sprawdzenia kremu/podkładu BB od Garniera (odcień light) i owy krem za niecałe 25 zł kryje lepiej i lepiej wygląda na mojej twarzy niż ten z Loreala :/ Ogólnie polecam kremy/podkłady BB z Garniera ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s